Rodzicielstwo to lekcja na całe życie. Czego uczymy się od dzieci?

Moja córka pyta “dlaczego?” po raz setny tego dnia. Potem “i co?”. Potem “a jak coś, to co będzie?”. Czasem nie znam już więcej odpowiedzi. Czasem te pytania mnie irytują, przyznaję to bez wstydu. Ale kiedy patrzę na nią czuję, że jestem częścią czegoś najważniejszego. Otrzymałam dar bycia częścią czyjegoś odkrywania świata od zera.


Nie umiem tego inaczej nazwać niż dociekliwość, która mnie rozbraja. Ona nie pyta, żeby mnie zmęczyć. Pyta, bo naprawdę chce wiedzieć. Bo świat jest dla niej wciąż nowy, nieoswojony, pełen rzeczy, które trzeba sprawdzić, dotknąć, nazwać. Patrzę, jak uczy się mówić, jak jej ciało uczy się poruszać, jak każdego dnia poznaje kawałek świata na nowo — i myślę sobie, że nigdy w życiu nie byłam tak blisko czystego uczenia się. Bez wstydu, bez lęku przed porażką, bez wewnętrznego głosu, który mówi “powinnaś już to umieć”.


Czuję ciężar tej odpowiedzialności każdego dnia. Wiem, że od teraz już zawsze będę się o kogoś martwić. Ten niepokój nie zniknie, nie da się go oduczyć, nie da się od niego odpocząć. Ale wiem też coś jeszcze — że już zawsze będę się czegoś uczyć. Że będę kochać mocniej, niż myślałam, że umiem. I że będę kochana w sposób, którego nie potrafię jeszcze nazwać, bo jeszcze nikt mnie tak nie kochał.


Dzieci kochają, czują i żyją całymi sobą. W pełni, bez hamulca bezpieczeństwa, bez kalkulacji, czy to bezpieczne, czy wypada, czy warto. I im dłużej to obserwuję, tym mocniej czuję, że to nie jest coś, czego muszą się nauczyć. One to już mają. To my, dorośli, uczymy je czegoś zupełnie przeciwnego — lęku, że czucie zbyt wiele jest niebezpieczne. Barier. Blokad, które sami kiedyś dostaliśmy w prezencie od swoich rodziców i nieświadomie przekazujemy dalej.


Czasem myślę, że gdybym miała wybrać jedną rzecz, której chcę się nauczyć od mojej córki, byłaby to właśnie ta odwaga, żeby pytać “dlaczego” bez końca. Żeby nie bać się, że nie znajdę odpowiedzi. Bo ja przestałam pytać w pewnym momencie swojego życia — nie dlatego, że wszystko już wiedziałam, tylko dlatego, że nauczyłam się bać ciszy, która przychodzi, kiedy odpowiedzi nie ma.


Uczmy się więc nawzajem. Odkrywajmy siebie na nowo, tak jak dzieci odkrywają świat — bez założenia, że powinniśmy już to umieć. Może na tym właśnie polega rodzicielstwo. Nie na tym, czego nauczę moją córkę. Tylko na tym, kim staję się dzięki niej.

Napisz komentarz. Chętnie przeczytam, co dzieje się w Twojej Głowie!