Mieć zwierzaka. Brzmi prosto, prawda?
A ja od dawna myślę, że to nie jest posiadanie. To zaszczyt.
Bo kot czy pies, który śpi obok ciebie, który wita cię w drzwiach, który kładzie łeb na twoich kolanach — on ci zaufał. Zupełnie bezbronny, zależny od ciebie w każdej sprawie, oddał ci coś, czego nie da się cofnąć.
I w tym momencie zaczyna się prawdziwy test.
Jesteś dobrym człowiekiem, kiedy dbasz o istoty słabsze od siebie. Jesteś złym człowiekiem, kiedy je krzywdzisz — świadomie, z premedytacją, wiedząc, że tak nie wolno. Nie ma tu miejsca na niuanse.
Siła, którą masz nad zwierzęciem, to nie przywilej. To odpowiedzialność.
Moje koty i moje psiaki to moja rodzina. Moje dzieci, moi najlepsi przyjaciele, moi nieustanni towarzysze. Wiem, że dziecko kocha się inaczej, mocniej, bardziej — ale to, co czuję do zwierząt, jest bardzo bliskim rodzajem miłości. I nie boję się tego powiedzieć głośno.
Straciłam psa. Ta rana już się nie zagoi. Ale wierzę, że jeśli zaufasz, dusza twojego zwierzaka odnajdzie cię w innym. Dlatego chcę w przyszłości adoptować psa, może kota — zaopiekować się istotą, która, tak jak on kiedyś, szuka swojego miejsca na ziemi.
Czasem myślę, że ci, którzy najgłośniej krzyczą o miłości do życia, wcale nie potrafią go naprawdę cenić.
Bo cenienie życia nie jest w słowach. Jest w tym, jak traktujesz tego, kto nie może ci się odwdzięczyć, nie może się poskarżyć, nie może odejść.
Zwierzę, które ci ufa, nie prosi o wiele. Prosi tylko, żebyś nie zawiódł.
,, Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” – powiedział ktoś kiedyś.
