Piosenka Passenger Noaha Kahana przypomina mi o tym, jak długą drogę przeszłam, by zawalczyć o siebie — i o tym, co odkryłam po drodze.
Chyba znalazłem sposób, by zachować równowagę.
Zapisuję swoje lęki na zielonych karteczkach.
Połykam swoje wątpliwości i patrzę, jak się starzeją. Czy to dlatego minione lata wydawały się tak powolne?
Weź moje serce i duszę,
rozłóż mnie na części i zajrzyj do środka, do środka.
Wypełnij mnie marzeniami, których nie mogę zatrzymać,
utrzymaj mnie na powierzchni w tym zimnym świecie, zimnym świecie.
Powiedz mi, że to nie będzie bolało.
Teraz jestem twoim pasażerem.
Stary ja nie będzie działał.
Teraz jestem twoim pasażerem.
Jestem twoim pasażerem.
Chyba znalazłem sposób, żeby mieć pełne ręce roboty.
Spędzam długie noce, kwestionuję swoją samokontrolę.
(…)
Teraz wszystkie długi, które mam —
sprawiają, że jestem użyteczny, trzymam głowę wysoko.
Teraz nie mogę zaakceptować tego, co straciłem.
Możesz sprawić, że będę zrównoważony, ale nie możesz sprawić, że będę kompletny.
Więc…
Powiedz mi, że to nie będzie bolało.
Teraz jestem twoim pasażerem.
Stary ja nie będzie działał.
Teraz jestem twoim pasażerem.
Jestem twoim pasażerem.
Na początku pojawił się niepokój. Nie byłam zadowolona ze swojego życia, chciałam coś zmienić, sięgnąć po marzenia. Potem przyszły błędy, które uczyniły mnie silniejszą, ale też bardziej kruchą. Wreszcie pojawiła się miłość – tak wielka, że aż nie do opisania. To ona otworzyła mi oczy i zmusiła mnie do nieustannych konfrontacji z samą sobą.
Znalazłam sposób, by pracować nad równowagą. Piszę o tym, co czuję, za czym tęsknię, co uważam za ważne i piękne. Zajrzałam do swojego serca i duszy, rozkładam siebie na kawałki i układam na nowo. Wypełniam głowę marzeniami, połykam swoje wątpliwości i patrzę, jak się starzeją. Dawniej życie mijało powoli, bo stałam w miejscu. Dawna ja już nie działa – stała się pasażerem. Teraz to ja kieruję swoim życiem i wiem, że mam naprawdę dużo do zrobienia.
Dziś spłacam dług wdzięczności wobec samej siebie za to, że nie pozwoliłam sobie się poddać i walczyłam o nas. Wiem, że bolało, bo musiałam zaakceptować to, co minęło. Odzyskałam równowagę, ale bez przeszłości nie byłabym kompletna.
Czasem czujemy, że nasze życie nam nie pasuje, że nie tego oczekiwaliśmy i nie w tym kierunku zmierzaliśmy. W takich chwilach warto posadzić swoje dotychczasowe „ja” na miejscu pasażera, odstawić na bok wszystko, co o sobie wiemy, i poszukać czegoś więcej. Trzeba zanurzyć się w swojej głowie, szczerze pogadać o smutku, bólu i wątpliwościach. Zaszczepić w niej kilka marzeń, nadać cel i pozwolić się poprowadzić.
Wszystko, czego potrzebujemy, by coś zmienić, już w nas jest. Wystarczy odważyć się wyruszyć w tę trudną podróż i zmierzyć z tym, co najchętniej pozostawilibyśmy w ukryciu. To nie jest łatwe – wymaga zmiany myślenia, porzucenia schematów i zdefiniowania siebie na nowo. Ale jeśli znajdziesz w sobie odwagę, nie zatrzymasz się, dopóki nie dotrzesz do celu.
Szukasz równowagi? Straciłeś kontrolę? A może po prostu nie wiesz już, kim jesteś? Zostań sam w ciszy, pogadaj ze sobą w myślach i zaopiekuj się tym, co tam usłyszysz. Wracaj częściej, by lepiej poznać całą historię.