My przed i my po


Przeczytałam ostatnio książkę o takim tytule. Była wzruszająca i polecam ją z całego serca – ale zatrzymałam się już na samym tytule.


My przed i my po.


Siedziałam z tymi słowami dłużej niż powinna.
Bo życie każdego z nas składa się właśnie z takich momentów. Przed i po.

Czasem je widzimy – wielkie, głośne zmiany, które przewracają wszystko do góry nogami. Ale częściej nie zauważamy ich wcale. Dopiero po czasie, patrząc wstecz, widzimy że od tamtej chwili byłyśmy już trochę inne. Jakby ktoś cicho przestawił coś w środku i poszedł.


Każda z nas jest historią. Zlepkiem doświadczeń, emocji, wspomnień – tych zapamiętanych i tych, które gdzieś żyją w ciele, choć głowa już ich nie sięga.

I ta historia ma jedno zakończenie. Odchodzimy, gdy kończy nam się czas.


I wtedy – jeśli byłyśmy dla kogoś ważne – same stajemy się czyjimś przed i po.
Życie przed naszym odejściem i po nim.


Myślę, że każda z nas skrycie tego pragnie. Nie sławy, nie pomników. Tylko tego, żeby ktoś po latach powiedział: odkąd cię poznałam, jestem inna. Lepsza. Pełniejsza.

Żeby nasza obecność coś zostawiła – w człowieku, nie w internecie.


Ja nie lubię zmian. Nie lubię pożegnań i rozstań – nie radzę sobie z nimi tak, jakbym chciała. Każde przed i po trochę mnie boli, nawet jeśli prowadzi do czegoś dobrego.
Ale wiem jedno – przed tymi momentami nie ma ucieczki. Życie samo decyduje, kiedy nas przez nie przeprowadzi.


Więc może jedyne co możemy zrobić, to zachować w sercu to, co było przed – i zadbać o siebie na tyle, żeby to po było dla nas dobre.
Dla nas. Nie dla wszystkich. Dla nas.


🤍 A Ty – pamiętasz swój moment przed i po? Ten, który zmienił Cię na zawsze?

Nie wróciłaś taka sama. I dobrze.

Napisz komentarz. Chętnie przeczytam, co dzieje się w Twojej Głowie!