Lekcje od córki: O bezpieczeństwie i zaufaniu

Poczucie bezpieczeństwa nie rodzi się z kontroli ani z siły.
Rodzi się z zaufania.

Z tego, że ktoś jest obok — naprawdę.
Że nie znika, gdy jest trudno.
Że akceptuje to, co niezrozumiałe, i pomaga przez to przejść, zamiast karać za niezrozumienie.

Dla dziecka bezpieczeństwo to nie słowa.
To obecność.
To dorosły, który wytrzymuje emocje, których dziecko jeszcze nie potrafi unieść.
Który nie przyspiesza, nie zawstydza, nie łamie.

Macierzyństwo to więcej niż rola.
To odpowiedzialność za pierwszy obraz świata.
Za to, czy świat będzie miejscem, w którym można oddychać, czy takim, w którym trzeba się ciągle bronić.

Zaufanie dziecka jest kruche.
Nie da się go odbudować siłą ani autorytetem.
Kiedy pęka — pęka coś znacznie głębszego niż relacja.
Pęka poczucie, że życie jest bezpieczne.

Bezpieczeństwo nie polega na tym, że nic złego się nie wydarzy.
Polega na tym, że ktoś pomoże to przetrwać.
I nauczy rozumieć — zamiast ranić.

Napisz komentarz. Chętnie przeczytam, co dzieje się w Twojej Głowie!