W Świętach Bożego Narodzenia od zawsze chodzi o ludzi. To oni nadają im sens. Jeśli mamy obok siebie bliskich – czekamy na te dni z radością, nawet jeżeli przytłacza nas natłok obowiązków i przygotowań. Jeśli jednak jesteśmy sami, święta bywają jednym z najtrudniejszych momentów w roku.
Bo są tacy, którzy zasiadają przy stole tylko ze wspomnieniami. Tacy, którzy stracili ukochane osoby i w świąteczny wieczór zamiast rozmów słyszą ciszę. Dla nich święta nie są kolorowe. Są ciche. Bolesne i samotne. O nich też pamiętajmy.
Pamiętajmy o ludziach.
Gdzieś po drodze zgubiliśmy magię
Jako dorośli często tracimy świąteczną magię. Gubi się ona między listą prezentów, kolejkami w sklepach, idealnie udekorowanym domem i zmęczeniem. Zatraca się w nadmiarze światełek, promocji i świątecznego kiczu.
A przecież święta nigdy nie były o bieganiu po galeriach handlowych ani o wydawaniu pieniędzy. Były – i nadal są – o myśleniu o tych, których kochamy. O chęci sprawienia im radości. O jednym uśmiechu, który znaczy więcej niż najdroższy prezent.
Dla dzieci święta są magiczne
Dla dziecka święta są proste i prawdziwe. Jest Mikołaj. Jest kolorowa choinka. Są pierogi lepione z babcią i pierniczki pieczone z mamą. Jest czas, uwaga i poczucie bezpieczeństwa.
Dzieci nie potrzebują idealnych dekoracji. Potrzebują obecnych dorosłych.
To ludzie tworzą magię świąt. Bez nich to tylko kolejny dzień w kalendarzu – może trochę smutniejszy niż inne.
Moja osobista magia świąt
Jako dziecko czekałam na święta z niecierpliwością. Później, gdy się wyprowadziłam, czekałam na nie dlatego, że przyjeżdżał dziadek – za którym nieustannie tęskniłam. Po jego śmierci magia świąt przygasła. Nic nie było już takie samo.
I dopiero wtedy zrozumiałam, że magia świąt nie znika nagle. Ona cichnie, gdy tracimy ludzi.
Magia wróciła do mnie wtedy, gdy zostałam mamą. Wróciła ze zdwojoną siłą. Znów cieszy mnie ubieranie choinki, świąteczne sweterki, pakowanie prezentów. Znów czekam na pierogi i szarlotkę. Ale przede wszystkim – czekam na radość mojego dziecka. I całej mojej rodziny.
Święta są o tych, których mamy obok
Jeszcze raz – chodzi o ludzi. O tych, z którymi możemy usiąść przy stole, porozmawiać, złożyć życzenia, naprawdę wysłuchać. O pamięć i zainteresowanie.
Cieszmy się świętami, gdy mamy bliskich obok. Bo pewnego dnia ich zabraknie. A wtedy przy świątecznym stole zostanie tylko wspomnienie.
Nie każdy czeka na święta
Zbliżają się święta. Jedni odliczają dni z ekscytacją, inni czekają tylko na to, aż miną. Ja czekam – bo mam rodzinę. Ale wiem, że dla wielu to czas wyjątkowo trudny.
Każde dziecko zasługuje na magiczne święta. Na choinkę, radość i choć jedno spełnione marzenie. Niestety nie każde może na to liczyć.
Dlatego rozejrzyjmy się wokół. Zainteresujmy się. Podajmy rękę. Wspierajmy – na miarę swoich możliwości. Czasem wystarczy rozmowa, drobny gest, obecność, by przywrócić komuś magię świąt.
Uczmy dzieci, czym naprawdę są święta
Uczmy dzieci, że święta to nie tylko światełka i sklepy pełne zabawek. To przede wszystkim bycie razem. Rozmowa. Pojednanie. Pożegnanie roku z ludźmi, których kochamy.
Święta są magiczne – zwłaszcza dla dzieci. Ale ja jestem dorosła i wciąż chcę tę magię czuć. I dziś wiem, że ona nie kryje się w dekoracjach. Kryje się w relacjach.
Na koniec – życzenie
Życzę Ci spokoju. Miłości. I serca pełnego wdzięczności za ludzi, których masz wokół siebie.
Bo święta są o ludziach. Zawsze były.
Jeśli ten tekst coś w Tobie poruszył
Zatrzymaj się na chwilę. Rozejrzyj się wokół. Pomyśl o jednej osobie, do której możesz dziś napisać, zadzwonić albo po prostu być bliżej.
Jeśli masz przestrzeń – podziel się w komentarzu swoją myślą:
- czym dla Ciebie są święta?
- kto sprawia, że ten czas ma sens?
A jeśli znasz kogoś, komu ten tekst mógłby pomóc albo dać poczucie bycia zauważonym – udostępnij go dalej. Czasem jedno zdanie trafia dokładnie tam, gdzie jest najbardziej potrzebne.
