Odkąd pamiętam, moim największym marzeniem było założenie rodziny. Chciałam mieć męża, dzieci i czuć się kochaną. Moja rodzina była skomplikowana, dlatego pragnęłam stworzyć coś stabilnego, co da mi poczucie bezpieczeństwa.
Udało mi się. Mam rodzinę. Ale z czasem poczułam też potrzebę, by wrócić do tej pierwszej rodziny – do ludzi, którzy mnie stworzyli. Do tych, którzy znają mnie od zawsze, zanim stałam się żoną i mamą. Zatęskniłam za nimi.
Chciałam, żeby zobaczyli, jak się zmieniłam. Żeby poznali moją nową rodzinę. Zrozumiałam, że mimo różnych dróg, to właśnie rodzina – ta dawna i ta, którą stworzyłam – jest moją największą siłą.
Gdyby nie oni, nie byłoby mnie
Świat przyspieszył. Ludzie ciągle za czymś gonią – za pieniędzmi, sukcesem, uznaniem. Chcą robić wrażenie, przyciągać uwagę. Otacza nas nadmiar wszystkiego, a coraz bardziej brakuje prawdy. Autentycznych emocji, które nie zostały wykreowane, tylko po prostu są.
Nie każda rodzina spełnia swoją rolę. Bywa, że jej członkowie zawodzą i dla własnego dobra musimy się odciąć. Są rodziny bardzo zżyte i takie, które spotykają się tylko dlatego, że „tak wypada”. Czasem nie widzimy się przez lata, ale gdy już się spotkamy – chcemy więcej. A czasem wystarczy jedno spotkanie, żeby zrozumieć, że tyle wystarczy.
Niezależnie od tego, jakie relacje panują w rodzinie, nosimy w sobie naturalną potrzebę bycia razem. Łączą nas krew, wspomnienia i historie, które przez lata wspólnie pisaliśmy.
Zdarza się, że niektórzy odeszli, zanim zdążyliśmy ich poznać. Zostaje po nich pustka, którą próbujemy wypełnić opowieściami innych.
Nie poznałam jednego z moich dziadków i przez całe życie towarzyszy mi żal, ale też ciekawość – jaki by był, gdybyśmy mieli szansę się spotkać.
Drugiego dziadka kochałam tak bardzo, że przez lata wypierałam pamięć o nim, bo zbyt mocno bolało. Dziś znów chcę pamiętać. Bo był ważną częścią mnie.
Nie zawsze było idealnie, ale zawsze czułam, że mogę liczyć na wsparcie rodziny. Rodzice nauczyli mnie, że to ona jest fundamentem – punktem, od którego wszystko się zaczyna. Dlatego, kiedy dorosłam, pierwszym krokiem było stworzenie własnej.
Dziś chcę, żeby moja córka poznała ludzi, którzy byli przy mnie, gdy dorastałam. Tych, którzy widzieli, jak staję się sobą. Część z nich już odeszła i pozostały po nich tylko wspomnienia, ale wielu wciąż tu jest. I to oni wszyscy – ci obecni i ci, których już nie ma – stworzyli mnie. A skoro stworzyli mnie, stworzyli też ją.
Chcę, żeby o tym pamiętała. Żeby wiedziała, jaką siłę niesie rodzina.
Bo gdyby nie oni — nie byłoby nas.
Noszę ich w sobie – i jestem sobą
Patrząc na siebie dzisiaj, widzę w sobie ich – drobne gesty, powiedzonka, zachowania, które gdzieś głęboko we mnie pozostały. Nie wszystkie lubię, ale mogę je zmieniać. Cała jestem ukształtowana przez nich, a jednocześnie stałam się sobą. I właśnie w tym tkwi coś niezwykłego – to piękne, fascynujące i ważne, że możemy nosić w sobie ślady naszych bliskich, a jednocześnie tworzyć własną historię. To pokazuje, jak ogromną rolę odgrywa rodzina: nie tylko w tym, kim się stajemy, ale i w tym, kim chcemy być.
Tak trudno pożegnać ukochaną osobę, która była z nami od zawsze. Każdego dnia słyszeliśmy jej głos, widzieliśmy uśmiech, jej obecność była czymś stałym, naturalnym. A potem nagle przychodzi czas pożegnania. Pamiętam, kiedy widziałam ją ostatni raz – światełko w oknie zgasło, a w sercu pojawiła się pustka, której nic nie potrafi wypełnić.
Ale nawet ta pustka jest dowodem na miłość. Fakt, że kochaliśmy kogoś tak mocno, świadczy o tym, że nigdy naprawdę nie odchodzi – zawsze żyje w nas, we wspomnieniach, w drobnych gestach i w tym, kim dzięki niej się staliśmy.
Czas spędzony z rodziną jest dla mnie niekończącą się lekcją tego, co w życiu naprawdę ważne. Patrząc na twarze moich bliskich, czuję ogromną wdzięczność – za to, że ich mam i że mogę być z nimi tu i teraz.
Dlatego bądźmy razem nie tylko dlatego, że „tak trzeba”, ale przede wszystkim dlatego, że się kochamy. Bo łączy nas wspólna historia, bo nasz czas tutaj jest ograniczony i minie szybciej, niż się spodziewamy.
Nie traćmy czasu na milczenie i nieporozumienia. Nie szukajmy wymówek – szukajmy okazji, by się spotkać, porozmawiać, pośmiać razem. Twórzmy prawdziwe wspomnienia, a nie tylko takie, którymi można się pochwalić w poście na mediach społecznościowych.
Rodzina to ludzie, dzięki którym tu jesteśmy. Zarówno ta bliższa, jak i dalsza – wszyscy wywarli na nas wpływ. Nosimy w sobie ich fragmenty, drobne kawałeczki, które uczyniły nas tym, kim jesteśmy. Warto ich poznać, by lepiej poznać siebie. To właśnie siła, która płynie z rodziny.
A Ty, jak widzisz wpływ swojej rodziny w swoim życiu? Zastanów się, które drobne gesty, powiedzonka czy wspomnienia nosisz w sobie każdego dnia. Kogo chciałbyś ponownie zobaczyć, z kim spędzić więcej czasu, a komu powiedzieć „dziękuję” za to, że jest częścią Twojej historii? Czas z rodziną jest niepowtarzalny – warto go świadomie przeżywać i pielęgnować, bo to właśnie z tych więzi płynie nasza największa siła.
Świetna refleksja.
PolubieniePolubienie
Dziękuję, że jesteś na moim blogu. To dodaje mi wiary w moje słowa i czuję, że trafiają do serc innych, a o to mi chodziło:)
PolubieniePolubienie