Dziewczyno, doskonała w swojej naturze, poraniona i zraniona.
Miękka i śpiąca w porannej szarości.
Strząśnij z siebie noc i nie chowaj twarzy.
Słońce rozświetla świat jednym płomieniem.
Chcę, żebyś to zobaczyła.
Chcę, żebyś to zobaczyła.
Dziś i każdego dnia będę nosić twój ból.
Uleczę to, co zdołam, w twoim niespokojnym umyśle.
Czasem nasze ciała będą bolały przez jakiś czas,
a dostrzeżenie w tym piękna bywa trudne.
Chcę, żebyś je odnalazła.
Chcę, żebyś to zobaczyła.
Chcę, żebyś zobaczyła.
Więc biegnij.
Obudź się i biegnij, maleńka.
Chcę zburzyć te mury, które cię więżą,
i wyrwać kable, odsłonić twoje oczy.
Uciekniemy w ciemności nocy.
Potrzebuję, żebyś to zobaczyła.
Dziewczyno,
zobaczysz świat i nauczysz się,
że zakochiwanie się to dziwna forma sztuki.
Wszystkie twoje bitwy ukształtują to, kim jesteś,
a twoje blizny są moją ulubioną częścią.
Chcę, żebyś to wiedziała.
Tej piosenki słucham, gdy zapominam, jaka jestem ważna, piękna i wartościowa. Towarzyszy mi odkąd uczę się kochać siebie.
My, dziewczyny, zbyt często jesteśmy dla siebie surowe.
Znamy swoje słabości na pamięć.
Potrafimy godzinami analizować każde potknięcie, każdą wadę.
A tak rzadko traktujemy siebie z miłością.
W głowie każdej z nas mieszka ta zapomniana dziewczyna —
zmęczona ocenami, poraniona słowami, przytłoczona oczekiwaniami.
Siedzi cicho i czeka, aż w końcu ją zauważysz.
Aż strząśniesz z siebie noc i nie schowasz twarzy.
Bo przecież „słońce rozświetla świat jednym płomieniem”.
I Ty też potrafisz.
Wiem, że Girl została napisana dla ciężko chorej córki.
Ale dla mnie to list, który każda z nas powinna napisać sama do siebie.
I czytać go wtedy, gdy przestaje wierzyć w siebie.
Dziewczyno — jesteś doskonała.
Nie „pomimo” ran, ale właśnie z nimi.
Taka, jaka jesteś o poranku, bez filtrów i masek.
Nie chowaj twarzy.
Olśniewaj. Nawet jeśli w środku drżysz.
Zobacz jaka jesteś piękna — tu i teraz.
Codziennie nosisz swój ból.
Możesz się uleczyć.
Czasem będzie bolało — ciało, serce, pamięć.
I bywa, że trudno w tym dostrzec piękno.
Ale ono tam jest.
Bo to, co trudne, kształtuje twoją siłę, a nie ją odbiera.
Obudź się i biegnij.
Zburz mury, które zbudowałaś, żeby przetrwać.
Wyrwij wszystko, co nie pozwala ci wzrastać.
Otwórz oczy.
Uciekaj od tego, co cię przygniata — i odzyskuj wolność.
Krok po kroku. We własnym tempie.
Dziewczyno, świat nauczy cię, że kochać to sztuka.
Dlatego będziesz walczyć.
O siebie. O relacje. O prawdę.
Te bitwy uczynią cię silniejszą — i zostawią blizny.
I właśnie one są moją ulubioną częścią ciebie.
Bo mówią, że przetrwałaś.
Musisz to wiedzieć.
Zobacz, jaka jesteś piękna — dzięki nim.
W dzisiejszym świecie trudno jest kochać siebie.
Porównujemy się do zbyt wielu osób i zbyt często zapominamy, kim jesteśmy naprawdę.
A przecież nie ma nic ważniejszego niż kochać siebie w całości i być dla siebie najlepszym przyjacielem.
Ta relacja jest jak tarcza — chroni przed presją świata i cudzymi oczekiwaniami.
Ucz się kochać siebie.
I ucz tego swoją córkę.
Bo ona nauczy się patrzeć na siebie, tak jak Ty to robisz.
Chyba nie chcesz, żeby stojąc kiedyś przed lustrem, myślała o sobie to, co Ty dziś.
Przecież jest idealna taka, jaka jest.
I Ty też.
Daj znać, czy przesłuchałaś i co poczułaś? Dla mnie, o tym, czy dodam piosenkę do playlisty decydują emocje, które we mnie zostawi. Jak jest u Ciebie?
Nic dodać, nic ująć.
PolubieniePolubienie