O poszukiwaniu małych wspaniałości

Jakiś czas temu oglądałam film ,,Mapa maleńkich wspaniałości”. Trafiłam na niego przypadkiem, ale został w mojej głowie na dłużej. W skrócie, opowiada historię chłopaka, który utknął w czasie i każdego dnia, od nowa przeżywa ten sam dzień. Pewnego dnia, odkrywa, że nie jest sam. Zauważa dziewczynę, która, podobnie jak on, utknęła w czasie. Od tej pory próbują razem rozpracować sytuację i przywrócić czasowi normalny bieg. W tym celu, tworzą mapę maleńkich wspaniałości, a ostatnim elementem układanki są oni sami. 

W filmie pojawił się wątek, który szczególnie złapał mnie za serce. Mama dziewczyny choruje i odchodzi właśnie w tym powtarzającym się w kółko dniu. Okazuje się, że być może czas stanął dlatego, że dziewczyna nie umiała się pożegnać. Padły tam ważne dla mnie słowa. Chodziło w nich o to, że jeżeli nie pozwolisz komuś odejść, to tak jakby czas się zatrzymał, a ty zaczynasz tracić samego siebie. Miałam w życiu taki moment, że straciłam kogoś bardzo bliskiego i usilnie starałam się zatrzymać czas, zachować to, co było przed stratą. Życie mi na to nie pozwoliło pchając mnie naprzód, ale ja dalej tęsknię, wciąż nie umiem się pożegnać. Wydaje mi się, że tęsknota ze mną zostanie, ale najważniejsze to zrozumieć jak niszczące to dla nas jest, gdy tkwimy w przeszłości, gdy ją rozpamiętujemy, gdy nie umiemy pogodzić się ze stratą. Wszystko kiedyś stanie się przeszłością. Nawet my. Łatwiej to zaakceptować niż z tym walczyć tracąc przy okazji przyszłość. 

Życie ma to do siebie, że przemija. Śmierć to chyba jedyna pewna rzecz, ale przeraża, dlatego uciekamy od niej jak najdalej. To, że my umrzemy przeraża nawet mniej niż to, że pewnego dnia stracimy mamę, tatę, brata, siostrę, męża – ludzi, których kochamy, bez których nie wyobrażamy sobie życia. Przyjdzie dzień, gdy ich już nie będzie. To boli, wywołuje smutek, strach. Odruchowo wypieramy te myśli, ale wydaje mi się, że dobrze o tym czasem pomyśleć. Uświadomić sobie, jak wspaniale, że bliscy są z nami, możemy ich przytulić, pogadać z nimi, pośmiać się, po prostu być razem. Dla mnie myślenie o śmierci, pozwala ją oswoić. Straciłam już ważne osoby, a życie biegnie dalej. Ja poszłam dalej. Musiałam nauczyć się żyć bez nich. I udało mi się, choć kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. Czy przestałam tęsknić? Pewnie nigdy nie przestanę. Czy potrafię wspominać bez łez? Czasem tak, czasem nie. Ale wiem jedno: to, co mam dziś, mam również dzięki nim. Ich czas minął, mój trwa. A to, że byli, daje mi siłę.

Noszę w sobie dużo smutku. Często wracam myślami do tego, co odeszło. Pewnych strat wciąż nie potrafię przyjąć, choć próbuję, bo czuję, jak bardzo mnie to wyczerpuje. Kiedyś przeczytałam, że za nowe życie płacimy starym — i to prawda. Moje dawne życie się skończyło, a to nowe… kocham bardziej. To jednak nie oznacza, że nie tęsknię. Nie oznacza, że czasem nie chciałabym jeszcze raz wrócić.

W filmie padły słowa:
„Masz wszystko za cenę wszystkiego. Codziennie tracimy czas, aż pewnego dnia się kończy. Ale też go zyskujemy. Każda sekunda i wszystkie idealne chwile, jedna po drugiej układają się w całe twoje życie. To jest tego warte.”

Te słowa mnie uderzyły. Uświadomiły mi, że mam wszystko — i kiedyś wszystko stracę. A jednak nie zrezygnowałabym z tego za nic. Godzę się na to, bo każdego dnia mam dostęp do małych wspaniałości, które budują moje życie. I nawet jeśli kiedyś się skończy, to było. I było piękne.

Przestańmy marnować czas. Szukajmy tych małych wspaniałości, które pozwalają nam go zyskiwać — chwil, które wywołują uśmiech, wzruszają, dają nadzieję, przynoszą spokój, pozwalają docenić to, że żyjemy.

Jeśli ten wpis Ci się spodobał – zapisz się, by nie przegapić kolejnych!

Jedna odpowiedź na “O poszukiwaniu małych wspaniałości

Napisz komentarz. Chętnie przeczytam, co dzieje się w Twojej Głowie!